czwartek, 20 lutego 2014

Thirteen. "A my na to jak na lato!"

  Jednak nie mogłam tego zrobić. Po prostu czułam, że to nie jest właściwa opcja. Dowiedziałby się, że szperaliśmy w papierach. Zamiast tego spytałam się o koncert dla Angie. W jego oczch zauważyłam smutek. Kolejna zagadka. Co jest między Carlem, a Angelą?
-Jeszcze nie wiadomo. Może w ogóle nie będzie potrzebny. Brenda znalazła tańszego lekarza.
-Tańszy nie zawsze oznacza lepszego.
Wzruszył ramionami i przeprosił mnie. Chciał zostać sam. 

***

  W poniedziałek znowu zaczęła się szkoła. Lekcje ciągnęły się okropnie długo. Myślałam, że już nie wysiedzę dłużej i wyjdę z siebie. Nikt nic nie odstawiał. Cisza w klasach. Nudy. Kiedy przyszedł czas na lunch zebraliśmy się w fortecy i dyskutowaliśmy na różne tematy. W którymś momencie Angela zamachnęła się łyżką coś tłumaczą, ale nie wiedziała, że zostały na niej pozostałości jogurtu. Rozpryskał się na oku Simona. Ten w zwolnionym tempie wytarł oko po czym wziął serek i machnął w Angelę.
-Oddałem!
-Nnnie chcący to było. Ty pawianie!- krzyknęła Angela. 
/Kocham ich. Zdałam sobie sprawę, że są jacy są, ale nie zamieniłabym ich na nikogo innego./
  Wróciliśmy do szkoły i znowu musieliśmy siedzieć na tych twardych krzesłach. Godzinę później mieliśmy okienko. Każdy robił co chciał. Poszłam do biblioteki. Znalazłam cichy kąt z dala od innych i wyciągnęłam książkę z geografii.
-Wolne?- spytał mnie jakiś chłopak po jakimś czasie. Kiwnęłam głową nie odrywając wzroku od tekstu. Odkaszlnął i poprawił się na fotelu. 
-Eghm- mruknął. Nie wytrzymałam i spojrzałam na niego.
-O, kurcze- zaśmiałam się- Cześć Lou.
-Pilna uczennica z ciebie- uśmiechnął się.
-Muszę zaliczyć sprawdzian. 
-Mogę zadać ci jedno pytanie? Później sobie pójdę.
-Obiecujesz?- spytałam uśmiechając się.
-Czy wasz ośrodek robi za akademik? 
-Nie jestem pewna...mogę zapytać.- odpowiedziałam dalej czytając tekst.
-Daj mi znać jeszcze dzisiaj- powiedział wstając.- Tu masz mój numer.- wsunął kawałek kartki do mojego podręcznika. Spojrzałam w górę, ale widziałam tylko oddalające się plecy. /O co ja miałam zapytać...hę?/ Przeczytałam jeszcze kilka razy to samo i później poszłam na lekcję. Od razu po dzwonku nauczycielka rozdała sprawdziany. Zabrałam się do pisania. Ciągle męczyło mnie o co miałam zapytać. Siedziałam patrząc się bezużytecznie na kartkę.
-Już wiem!- krzyknęłam po jakimś czasie. Zamknęłam dłonią usta. Każdy zdążył odwrócić się w moją stronę. Nate uśmiechał się pod nosem jeszcze długo po tym, ale to nieważne. /Louis pytał się o miejsca w ośrodku..ale ze mnie pacan./ Kiedy uspokoiłam swoje myśli zdołałam rozwiązać kilka zadań. Mam nadzieję, że dobrze.
  Po skończonych lekcjach schodząc do szatni po kurtkę Nate podbiegł do mnie z pytaniem o czym wiem.
-Louis chciał coś ode mnie, ale go nie słuchałam.- wzruszyłam ramionami.
-Nie przepadam za nim- Nate zmarszczył nos.
-Co ci zrobił?
-Może dlatego, że boję się zmian?
-Ty boisz się zmian?- zapytałam wskazując na niego palcem.
-Tylko jednej.
-Jakiej?
-Boję się zostać bez ciebie- odparł bardzo poważnie.
-Nigdzie się nie wybieram- zaśmiałam się.- Nawet jeśli Lou mnie porwie i będzie trzymał w lesie...to ty mnie uratujesz. Umowa stoi?
-Stoi.- odpowiedział ze śmiechem.-Chodźmy na lekcję. 


***

  Po obiedzie poszłam do gabinetu Carla.
-Cześć Carl- przywitałam się.
-Co tam, Kat?- spytał podnosząc głowę z nad sterty papierów.
-Przydałaby ci się tu pomoc.
-Oj taaak. Nie mogę tego ogarnąć.
-Poradzisz sobie- uśmiechnęłam się podnosząc tylko kąciki ust.- Czy ktoś może tu wynająć pokój?
-Jeżeli ktoś tu pracuje. Tak bez niczego to nie. 
-Okej, a mogę zadzwonić?
-Tam masz telefon.- wskazał za sobą.- Pójdę do łazienki żebyś mogła spokojnie porozmawiać
-Dzięki.
Carl westchnął, wziął kubek i wyszedł. Podeszłam do telefonu stacjonarnego. Wybiłam numer i wsłuchałam się w sygnał oczekiwania. Po 4 sygnale usłyszałam głos dziewczynki.
-Cześć Lucy albo Lisa- przywitałam się- Jest Louis?- kiedy tylko zadałam to pytanie usłyszałam z dala jego głos.
-Nie oddam!- wrzasnęła- Lisa, oddaj! Nie...bo wrzucę go do wody.
-Lisa- powiedziałam, bo miałam dość słuchania ich obu chociaż wyglądało to zabawnie.- Jeżeli oddasz telefon Louisa odwiedzę cię i się z tobą pobawię.
-Obiecujesz?
-Zrobię co się da- po wielu szumach i szmerach w końcu odezwał się Louis.
-Halo?
-Cześć Lou.
-Katty- nie widziałam go, ale wiedziałam, że się uśmiecha.- Co tam?
-Pytałam Carla o pokoje. Powiedział, że jedynie w przypadku kiedy jest jakiś pracownik.
-Nie wiem czy wiesz, ale to ja chcę mieć bliżej do szkoły. Dobrze się składa, bo moja mama szuka pracy. Nie wiesz czy poszukują księgowej?
-To już musi sama przyjechać i spytać. Muszę kończyć. Carl wraca. Pa Lou.
-Cześć Kat- powiedział. Wcisnęłam czerwony guzik i odstawiłam telefon na miejsce. Wychodząc natrafiłam na Carla z kawą.
-Już?- spytał.
-Tak, dzięki.
Poszłam do swojego pokoju, rzuciłam się na łóżko i nie wiem kiedy zasnęłam.
  Poczułam szturchnięcie w ramię. Otworzyłam jedno oko. Zobaczyłam Angelę i te jej brązowe oczy.
-Coest?- wychrypiałam jeszcze przez sen.
-Kolacja.
-Ugh!- westchnęłam wstając. Przetarłam oczy.-  Możemy iść.
Zeszłyśmy do fortecy i usiadłyśmy przy naszym stoliku. Reszta już tam była.
-Elo, elo. Nadajemy prosto z jadalni- Simon wziął do ręki widelec, który robił za mikrofon- Mam jedno pytanie do pani. Czemu spałaś w środku dnia?- podstawił mi "mikrofon" pod nos. Odsunęłam go dla bezpieczeństwa, bo z Simonem nigdy nie wiadomo
-Nie wiem- odparłam. Zaczęłam jeść kanapki. 
-Słuchajcie ludziska- zaczęła Jena.- Proponuję po kolacji gdzieś iść. Co wy na to?
-A my na to jak na lato!- wykrzyknął Simon- Sorrki, poniosło mnie.
Zignorowaliśmy go.
-Gdzie?- zapytała Angela.
-Jeszcze nie wiem. Przed chwilą o tym pomyślałam.- odpowiedziała Jena.
-Na śnieg!- rzucił Simon.
-Nie kurde! Na plażę.- powiedział Nate.- To oczywiste. Tylko nie możemy wyjść poza teren- zasmucił się.
-Czemu nie?- zapytała Jena.- Pójdziemy do lasu!- zachwyciła się.
-Nie mogę dostać kolejnej kary. Carl tak powiedział...
Spojrzeliśmy na niego.
-Carl ci groził?- spytała Angie.
-Nie- zaśmiał się Nate- A dobra. Mam do gdzieś. Idę się przebrać i widzimy się na zewnątrz. Później coś się wymyśli.
Każdy mruknął zgadzając się na taką propozycję.
  Spotkaliśmy się pod szkołą. 
-Carl nam pozwolił iść do lasu- powiedziała Angela z uśmiechem. 
-Pobawimy się w...chowanego!- wykrzyknął Simon.
-Ale...- zaczęła Jena zamyślając się- W sumie to nie jest zły pomysł. Bawimy się w lesie.
-Tam nie ma kryjówek- powiedziałam zniechęcona tym pomysłem.
-Zdziwiłabyś się- odpowiedział Nate. W tym momencie podeszli do nas Stevie i jakiś chłopak. Kojarzę go...tylko nie wiem skąd.
-Siemanko- przywitała się Stevie.
-Siema naaara- mruknął Simon stojący przy mnie. Tylko ja go usłyszałam. Zaśmiałam się pod nosem.
-Chcecie się do nas przyłączyć?- zapytała Angie, a ja miałam ochotę ją udusić. Miał to być nasz wypad.- Idziemy bawić się w chowanego do lasu.
-Super!- podskoczyła Stevie.
-Tooo...kto ostatni w lesie ten szuka!- krzyknął Simon w biegu.
-Ja się nie bawię!- krzyknęła Angela. /Kiedyś zdziwiłabym się czemu niewidoma osoba będzie bawić się w chowanego, ale teraz nie zwróciłam na to uwagi. Otóż Angela ma niesłychanie dobry słuch. Usłyszy z daleka każdy krok i każde najmniejsze poruszenie. Ma największe szanse z nas wszystkich./
-Kim jest ten chłopak?- spytałam idąc z Angie. Reszta była daleko z przodu.
-Tommy, kolega Nate'a. Jeden z normalniejszych- uśmiechnęła się.
 Po kilku minutach dotarliśmy do początku lasu. 
-Katty nie będziesz szukać, mimo że byłaś ostatnia- zaczęła Jena- Nasz kochany Simonek szuka.
Ten w odpowiedzi wystawił jej język. Powiedzieli mi zasady. Musieli wcześniej już tak robić.
-Kiedy się szuka trzeba mówić co jakiś czas żeby reszta wiedziała, że to osoba szukająca. Ze względu na Angelę ona zawsze jest z kimś w parze. Wypadło na ciebie. Możemy także rozbiegać się do czerwonych wstążek rozwieszonych gdzieś tam.- Nate wprowadził mnie w ich zasady.
-To zaczynamy. Liczę do 50. Start!- krzyknął Simon i ruszyliśmy w las. Trzymałam Angie z rękę i prowadziłam przez gęsty las. Co jakiś czas spotkałam zielone wstążki. Zapytałam o nie Angelę.
-Żebyś wiedziała, że jesteś na dobrym terenie. Cii ktoś tu się zbliża.
Ukucnęłyśmy za krzakiem i chwilę później usłyszałam głos Simona.
-Znajdę was! Nieważne jak, ale znajdę!- zaśmiał się- Stevie! Twoja czapeczka się świeci!
-A niech to!- krzyknęła.- Szukajmy dalej razem.
  Stopy zaczynały mnie już boleć od ciągłego kucania, więc postanowiłam wstać. Zapomniałam o zdrętwiałych nogach i potknęłam się o wystające korzenie. 
-Auć!
-Katty! Słyszę cię.
-Dobra masz mnie Simon!- odkrzyknęłam.- Sorry Angela, ale już miałam dość.
Okazało się, że tylko nas szukali. 
-Nate? Co ci się stało?- zapytałam patrząc na jego rozerwane spodnie.
-Spadłem z drzewa ze śmiechu. Simon zaczął wołać nas jakby wołał psa.- zaśmiał się.- Teraz Jena szuka. Simon bierze Angelę.
Tak oto byłam zdana na siebie. Wbiegłam głębiej w ciemny las. Widziałam wstążki, więc było dobrze. Ustałam za drzewem na końcu wyznaczonego miejsca. Przed oczami miałam czerwoną wstążkę. 
  Czekałam jakieś 10 minut. Stanie samemu w tym miejscu to jakiś koszmar. Miałam dość. Wyszłam zza drzewa i skierowałam swoje kroki w stronę, z której przyszłam. W którymś momencie usłyszałam trzask łamanej gałązki. Odwróciłam się, ale nikogo nie było. Dziwne. Przecież powinnam słyszeć głos szukającego. Raptem poczułam rękę na buzi. Chciałam krzyknąć, ale nie mogłam. Otworzyłam szeroko oczy. W mojej głowie pojawiły się okropne obrazy. Za dużo oglądania horrorów w przeszłości. Kopałam ile mogłam, ale to nic nie dało. Ten ktoś zawiązał mi oczy. Nie wiem jakim sposobem skoro dalej trzymał rękę na mojej buzi! Ktoś mu pomaga. /Ratunku!!!/- krzyczałam w myślach. Próbowałam ze wszystkich sił. Nic z tego. Poczułam jak ktoś przerzucił mnie przez ramię. Głowa zwisała mi w dół. Na ustach miałam taśmę, a nogi i ręce związane. Ładnie pachniał ten mój porywacz. /Tylko ja potrafię myśleć m takich chwilach o takich błahostkach./
  Sto lat później posadzono mnie na czymś twardym. Rozwiązano ręce i chwilę później usłyszałam trzaski zamykanych drzwi, a później szczęk zamykanego zamka. /Po prostu świetnie! Kiedy mówiłam dla Nate'a o porwaniu, to żartowałam!/
/A jeśli to Louis mnie porwał?! Nie! To jakiś absurd./







Eghm noo, więc kolejny rozdział dodaje wcześniej. Chce mi się śmiać :D Nic więcej Wam nie napisze!
Tia ;*
Nommm
5 Komentarzy = 14 Rozdział.

10 komentarzy:

  1. Boże ty i twoje kończenie w nieodpowiednim momencie! Nawet nie pozwoliłaś mi się wczuć. Robi się ciekawie czekam nn. Natalia <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Ojć zapomniałam wspomnieć, że rozdział było cudowny. I tym sposobem mamy 2komentarze. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aj Natalio, Natalio! Ty i te Twoje komentarze :3
      Oto chodziło żeby tak skończyć...jejkuuu już nie mogę się doczekać kiedy dam następny rozdział *.* Tylko muszę go odpowiednio skończyć.// Tia

      Usuń
  3. Tiooo ty wiesz kto to pisze xD
    Ekstra rozdział :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha i tak ma być :3
      Dzięki A. :*

      Usuń
  4. No więc hejj tiooo :*/A

    OdpowiedzUsuń
  5. Rosdział faaajny

    OdpowiedzUsuń
  6. Ups sorki rozdział xD/A

    OdpowiedzUsuń
  7. Jeeej już 10 komentarzy
    Dodajesz ten nowy rozdział/A

    OdpowiedzUsuń

Skomentuj. Nie zajmie Ci to dużo czasu, a dla mnie to będzie motywacja :3
Dziękuję za każdy komentarz. I ten dobry i ten zły :)
Jeżeli chcesz żebym odwiedziła Twojego bloga zostaw link w zakładce "Spam!"